poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Rysiny i takiejakieśtam.

http://karakito.deviantart.com/gallery/ Tutaj są me rysunki. Nie są wybitne, a mi się nie chce pisać, jak bardzo kocham rysować o_ó

Prolog.



Prolog


            - Jak rozmawiać z psem? – Mruknęłam, spoglądając pytająco na ekran małego telewizora. – Świetnie. Będę mogła sobie w końcu wypalić do końca mózg.
    Westchnęłam głośno i rozłożyłam na kanapie, klnąc w duchu tegoroczne wakacje.
        Wszyscy moi znajomi bawili się popijając alkohol, spędzając czas ze swoimi przyjaciółmi, bądź przeżywając wakacyjne przygody a granicą. A co ja robiłam? Narzekałam na zalewającą nas falę upałów i poprawiałam swoje stosunki z moim najlepszym przyjacielem – wewnętrznym leniwcem. To on chroni mnie, przed wyjściem na oblężony przez promienie słoneczne, dwór, gdyż martwi się, że udaru dostanę, albo pomaga mi namówić brata na pójście do sklepu, po kolejną paczkę tuczących chipsów.
Można by rzec, że moje wakacje są bardzo aktywne. Obudzę się, poleżę na łóżku, zmienię pozycję, a potem znowuż przejdę w stan spoczynku. Ba! Czasami zrobię kanapki i włączę telewizję. Nie wspominając o wysiłku związanym z używania prysznica, bądź wanny.
    Lepszych wakacji nie mogłam sobie wymarzyć. Przygoda życia.
    Promienie słoneczne wpadały do małego salonu przez nieduże drzwi, prowadzące na przerażający, krzywo wybudowany balkon. Na szczęście ich siła została stłumiona, przez klimatyzację, trzymającą pieczę nad temperaturą w mieszkaniu. Przywarłam w wygodnej pozycji do kanapy, rozkoszując się zimnym powietrzem, który jakby wirował wokół mnie i szeptał „połóż się i zaśnij”. Jak mogłam mu odmówić? Oparłam lekko głowę o twardą poduszkę, która kształtem przypominała mi parówkę i według zwyczaju, oznajmiłam, że następny dzień spędzę na zabawie i swawolach. Chociaż nieładnie jest się samemu okłamywać. Ukryłam głowę pod cienkim kocem i postanowiłam się oddać w ręce błogiego snu.
Lecz zanim powieki zdążyły opaść, moje stopy zostały popieszczone przez wibracje w starej, podniszczonej nokii. Prychnęłam zniechęcona do chwycenia jej w dłoń i sprawdzenia, jaka wiadomość zagościła w mojej skrzynce pocztowej, ale ciekawość wygrała z leniwością. Mozolnie oderwałam głowę od poduszki i zwróciłam ją w stronę zakrytych kocem stóp. Szara, porysowana komórka, leżała tuż obok zakrytych przez koc stóp. Opornie chwyciłam ją dłonią, wlepiając wzrok w migającą w rogu kopertę, nad którą pisało:
Od: Kim
    Podniosłam pytająco brwi.
- Księżniczka raczyła odpisać? W takim razie, też sobie trochę poczeka na odpowiedź – prychnęłam, a w moim głosie było słychać czystą złośliwość.
Jaka naprawdę powinna być prawdziwa przyjaciółka? Od kilku tygodni zadaję sobie to pytanie.
    Czy przyjaciółka nie odpowiada na twoje wiadomości? Unika cię na ulicy jak ognia, a na słych twego głosu udaje głuchą? Kiedy do niej przychodzisz, każe młodszej siostrze powiedzieć, że jej nie ma? Jeżeli tak, to posiadam najwspanialszą przyjaciółkę na świecie. Nie zapomnijmy, że ów osoba od serca, stara ci pogorszyć samopoczucie, kiedy tylko zrobisz coś źle.
    Cisnęłam telefonem o kanapę i zaczęłam przeczesywać dłonią skudłane włosy, na których panował istny chaos.
- Cholerni pseudo-przyjaciele – przeklęłam nienawistnie, opierając głowę o kanapową poduszkę.
        Wtenczas do moich uszu dotarł głos, przypominający wycie zarzynanej świni. Jak znalazłam jego źródło, walnęłam się dłonią w głowę i rezygnacyjnie położyłam łokieć na oparciu łóżka. Moje oczy zaczęły krwawić, na widok brata, który skocznie wyskoczył z łazienki, jedną dłonią kurczowo trzymając się ręcznika, owiniętego wokół jego pasa, a w drugiej dzierżąc… moją podpaskę, którą wyciągnął z Bóg wie gdzie.
„Wszystko na tip-top,
Szpilki, makijaż,
Wszystko na tip-top,
I dzień jest nasz!
Ale nie mój.
Każdy dzień jest twój
Kiedy always masz!”

    - Jestem spokrewniona z idiotą – odparłam beznamiętnie, mając nadzieję, że kiedyś się to zmieni.
    Lecz mój ukochany brat, nie zwracając na mnie kompletnej uwagi, podśpiewując, wleciał do swojego małego pokoju, po czym nastała błoga, kojąca cisza. Wreszcie. Ułożyłam swą głowę na miękkiej poduszce, licząc na to, iż przekroczę piękne wrota snu. Jednak od razu wizję mojej postaci beztrosko chrapiącej, pod puszystym kocem, zniweczył obraz migającej koperty, który znikąd pojawił się w moim umyśle.

2 komentarze: